Drążąc temat w języku polskim natknęłam się na artykuł sprzed trzech lat mówiący między innymi o tym jak można oszczędzić prąd i być bardziej przyjaznym środowisku podczas przygotowań do Wielkanocy. Gotowanie w zmywarce ma w założeniu oszczędzać czas i energię potrzebną do przygotowania posiłku. To nie jest tak że mamy puścić zmywarkę żeby sobie coś ugotować- takie komentarze dominują pod większością polskich artykułów na ten temat. Chodzi o to, żeby przy okazji zmywania ugotować obiad i podać go na czystych talerzach ;)
Co jest nam potrzebne do gotowania w zmywarce?
Dużo szczelnych plastikowych pojemników do przechowywania, takich które też nadają się do podgrzewania rzeczy w mikrofalówce. Można też używać do tego słoików- wydaje mi się że ograniczają nas swoim kształtem w pewnym sensie. Trochę inwencji twórczej i fantazji kulinarnej. Szczególnie nadają się do takich eksperymentów ryby i niektóre warzywa (brokuł, fasolka, groszek, kalafior czy szparagi).

Każda zmywarka ma inne programy i długości cykli myjących. Moja ryba była 'myta' w temp 65*C przez ok 90 min. (90 min mija od włączenia się cyklu do tego aż maszyna zapika i mówi że to koniec, jaka dokładnie temperatura utrzymuje się przez cały czas- nie wiem)
Ugotowany dorsz w ziołach, konsystencją ryba przypominała taką ugotowaną na parze, mogłam użyć zdecydowanie więcej soli. Aha! Nie, ryba nie smakowała mydłem.
Metoda ta, ma jednak dla mnie pewien minus- u mnie w domu zmywarkę włączamy po obiedzie lub na noc, po tym kiedy są zebrane brudne naczynia przez cały dzień. Wyciągamy je rano, przed śniadaniem.
Myślę, że następnym razem spróbuję tego sposobu na gotowanie jajek (ale też zapakuje je do pudełka a nie do folii)- będą jak znalazł na śniadanie!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz