Rolki do czyszczenia ubrań zużywamy na kilometry. Pewnie każdy z nas sprawdzał czy to nie jest dobry sposób działać nią bezpośrednio na zwierzęciu- nie jest, zbyt mała efektywność. Oferujemy ją każdemu z gości opuszczających nasze cztery kąty, jednak wszystko ma ten sam finał-podczas arcyważnego spotkania, wszak inne nie istnieją, znajdujemy na sobie archipelagi owłosienia naszego ukochanego pieska lub kotka (lub obojga).
My to my- rezygnujemy z welurów i aksamitów i jakoś się da przetrzymać taki czas. Gorzej jeśli nasz dom przypomina beduiński namiot wyłożony dywanami i kimami lub też mamy po prostu zwykłą wykładzinę.
Futro wchodzi wszędzie.
Wszędzie.
W moim domu dywanów lub wykładzin jest dość dużo, oznacza to też dużo odkurzania. Jednak odkurzaczowe szczotki mają swoje ograniczenia lub mam za dużo zwierząt na wydajność tego odkurzacza. Jedną z lepszych metod, jednak szalenie pracochłonną jest ściąganie całych włosów wilgotną ręką. Lekko moczymy dłoń i ściągamy włosie przesuwając ręką po obiekcie. Stanowczo nie polecam do powierzchni większych niż własne spodnie lub fotel. Dlaczego nie można przelecieć tak całego dywanu? Po pierwsze ręka nam odpadnie a po drugie najprawdopodobniej dorobimy się niemiłego obtarcia całej powierzchni dłoni. Ta metoda też ma dwie szkoły według jednej ręka powinna być goła według drugiej lepiej to robić w gumowych rękawiczkach do sprzątania.
Wypróbowałam więc kolejną metodę- lifehackową, nazwałabym ją dogłębnym przeczesywaniem dywanu, wyciągania futra gumką. Gumką taką jak do zbierania wody podczas mycia okien (domyślam się że to może mieć różne nazwy).
Nie powiem trzeba się namachać przeczesując, nagle każdy nawet malutki dywanik staje się bezkresnym, niekończącym się polem bitwy, ale warto. Powiem szczerze, że nie opłaca się chwytać za bardzo szerokie gumki do tej roboty, bo nasz nacisk będzie powodował, że końce będą się odginać i wcale nie będą zbierać jakiegokolwiek futra.
Ale nie będę oszukiwać, odkąd takie cudo znalazłam, nie chce mi się machać tą gumką za każdym razem kiedy sprzątam...


















